Któregoś poranka, podczas rutynowego spaceru z moim psem uzbierałam z przydomowych drzew w moim sąsiedztwie, najróżniejsze cytrusowe owoce. Z zadowoleniem przyniosłam je do domu. Najwyraźniej cytrusy nie chciały mieć ze mną do czynienia, bo jak tylko umieściłam je w koszyku, uciekły. Ani widu ani słychu po nich…

Zajrzyjcie na moją stronę w Kalifornii:

Opublikowane przez Food Polka
I work across food & beverage brand strategy, content production, and consumer insight, helping brands create work that connects, not just performs.
If you’re building a food or beverage brand and need someone who understands not just how things look, but how people actually respond we should talk.
Zobacz wszystkie wpisy, których autorem jest Food Polka
Będąc w okolicy nie omieszkam się przypomnieć. Zaintrygowaly mnie te „uciekajace cytrusy” (do tej pory słyszałem tylko o uciekajacych kurczakach).
PS Jakbyś ujrzała gdzieś w okolicy inspirację na ciekawy makaron to skrobnij takiego posta, poprostu jestem uzależniony a życie jest za krótkie żeby ciągle jeść to samo. Stejki się rozplywaly, sos bbq też fajny a to wszystko stąd 😉 pzdr
Chicken Run? 😉 pomysle o makaronie, moze jakim azjatyckim.
tu masz linka do moich przepisów z makaronem, ktore opublikowalam do tej pory:
https://jemwiecjestem.com/?s=makaron
Tak sobie o uciekły? Czy u was w Kalifornii jest powszechne GMO? To by wyjaśniało ten przypadek 😉
Te cytrusy były ze starych przydomowych drzew wiec raczej nie gmo 😉 A co go zdrowego jedzenia to to raczej nie ma większego raju na świecie niz Kalifornia. Chętnie pokaże jeśli będziesz w okolicy.